wystawa

Dlaczego właśnie poziome?FotkiTechnoGdzie By Tu jeszczeStrona głównaGościeAutor
Wystawy, targi, imprezyArchiwumForum

Targi IFMA 2005 w Kolonii: 14 - 18 września


CHOPPERY


Autor tekstu:
Marek Utkin
Zdjęcia:
Koelnmesse.

  Na Targach IFMA 2005 dało się zauważyć, że producenci rowerów za wszelką cenę chcą zwiększyć sprzedaż, oferując jakiś nowy typ roweru. Tym razem zwrócili uwagę na choppery.

  Nazwa, początkowo kojarzona z poprzerabianymi motocyklami, powstała w Kalifornii. Tam bowiem, na początku lat 1960. młodzi ludzie przerabiali zarówno motocykle, jak i rowery, dodając do nich najrozmaitsze elementy ozdobne, wydłużając widelce i podwyższając kierownice. Takim garażowym przeróbkom (od słowa "chop": rąbać siekierą, ciąć zgrubnie) nadano miano chopperów. Widocznie pierwsze pojazdy, reprezentujące ten gatunek, nie były wykonane zbyt starannie...

  Jednak tamte, jak wszelkie prototypy, powstawały w wyniku bolesnego niekiedy (gdy autor rabnął się młotkiem) procesu twórczego. Na IFMie zaprezentowano już modele dojrzałe, ze starannie wykończonym detalem, obfitością chromu i elementami wykonanymi specjalnie do danych modeli.
  Choppery to raczej dzieła sztuki, niż rowery, gdyż nie są to wehikuły użytkowe, lecz przeznaczone na pokaz. Ich ergonomia jest okropna - pedały są zbyt blisko siodła, kierownice - za daleko z przodu lub zbyt wysoko, o masie lepiej nie wspominać... Ale - podobają się. I to się liczy, gdyż nie są to rowery, na których można pokonywać pustynie lub ścigać się po szosie, ale za to doskonale nadają się do powolnych przejażdżek nadmorskim deptakiem w wakacyjne popołudnie.
  Co do szczególnych rozwiązań, należy stwierdzić, że każdy z prezentowanych pojazdów reprezentuje jakiś konkretny styl: "Czerwony Baron", z nakrętkami wentyli i platformami pedałów w kształcie Krzyża Żelaznego nawiązuje do słynnego Fokkera Manfreda von Richthoffena z I wojny; długa perłowoczerwona maszyna z oponami z białymi lampasami ("whitewalls") przypomina amerykańskie samochody z lat '1950, a groźny "Black Hawk" to zdecydowanie wehikuł dla rockersa.
  Duże firmy zdążyły załapać się na ten trend, czego przykładem jest model Raleigh'a. Przy czym Raleigh nawiązuje historycznie do swego choppera z końca lat '60 (na wzór którego Romet produkował rowery zwane Polo).
  Najbardziej zdumiewająca jest tylna opona, produkowana specjalnie do tych rowerów przez tajwańską firmę Kenda (stosowanie opon od taczek, kosiarek, pojazdów terenowych i skuterów należy już do przeszłości). Jest ona dosyć lekka - ma (proporcjonalnie) tyle drutu i gumy, co opony rowerowe, lecz niezwykłą szerokość: mierzy 20 x 7 cali (20" jest to średnica opony do BMXa lub składaka, ale 7" to prawie 18 cm).
  A gdy oglądałem tę dziwną i zabawną niekiedy kolekcję, nachodziła uporczywie myśl, że producenci wkładają wiele sił i środków w to, żeby czasem nie zbudować roweru poziomego: w kilku przypadkach dodanie 20 centymetrów ramy zmieniłoby jakościowo wartość użytkową wehikułu...